marcin masecki jest również artystą konceptualnym

Posted on 28/02/2015

0


mój znajomy – ważna postać branży muzycznej – mawia „mam z maseckim problem”. gdyby był na premierze mazurków, utwierdziłby się w swojej wątpliwości. kompozytor gra lewą ręką „tu-di-ti, tu-di-ti” na elektronicznym pianku, prawą nic, kiwa nóżką i patrzy czy publiczność wychodzi (a sala pełna).

„nieee” – mówi marcin – „parę lat temu tak bym zrobił, teraz już nie”.

widzisz, musisz zrozumieć – rozmawiamy sobie w gronie muzykoznawców na widowni – kiedy fryderyk chopin pisze mazurka, koncentruje się na tym, żeby ująć w nim najbogatsze harmonie, zaskakujące kontrasty, zwroty melodyczne, wszystko, co umożliwia mu jego niewiarygodny talent. natomiast masecki – wręcz przeciwnie.

tymczasem, jak się dowiedziałem z drugiej ręki, kisielewski pisał, że liszt inspirował się rozstrojonym fortepianem, na którym lubił grać. no to jest ciekawy przyczynek do „straży przedprzedniej”. na krajodźwiękach z polski maciek janicki mówił zresztą o mikroskopowym słuchaniu chopina, wysnuwając interpretację, według której fryderyka łączyłaby nić z kameralistycznym nastawieniem nowej szkoły wiedeńskiej – w opozycji do gigantomanii późnego (/neo-) romantyzmu.

porozkoszujmy się zatem zestawieniem przeuroczo brzmiącego małego pianina maseckiego i przecywilizowanego cyfrowego fortepianu.

ps. olesie z dellem wspaniali. nawet mimo że miewałem wrażenie, iż dellowi potrzeba odrobinę innych partnerów.

Reklamy
Posted in: Uncategorized