koniaków, 31 sierpnia

Posted on 05/09/2013

0


fot. zuzanna jendryczkoprzyjął nas. wprawdzie nie czuje się najlepiej i ma trudności z chodzeniem, ale humor mu jak zawsze dopisuje – mówi ciągle, co chwilę się śmieje i improwizuje rozmaite banialuki – o nas, o sytuacji, o sobie.

wybraliśmy się do józefa brody, który przywitał nas znów trembitą i własnymi opracowaniami muzycznymi tekstów polskich poetów. panowie usiedli pod pryzmą desek, śpiewali, przypomninali sobie nawzajem piosenki – na dwa głosy oraz głos i listek (którego broda, jak wiadomo, jest wirtuozem). wokół piękna sceneria urządzonego z dbałością ogrodu gospodarza, widok na gróń, białe kwiatki o zapachu miodu lipowego (kto zna nazwę?). józef narzeka: wycięto tak wiele drzew na beskidzie, że echo trąby jest znacznie gorsze.

Reklamy
Posted in: Uncategorized