swing, produkt krajowy

Posted on 14/02/2012

0


W sobotę miałem przyjemność chwilę pograć na barabanie (bęben z talerzem) z muzykantami spod Radomia na zabawie w Białym Koniku. Harmonista Tadeusz Lipiec odszukał mnie na koniec omal na zapleczu, żeby wyrazić uznanie.

To wyjątkowe. Po pierwsze, wrażliwość na – bardzo egzotyczne dla nas – rytmy mazurkowe wykształca się powolutku. Zdolność do rozpoznania, czy muzykant „gra pod nogę” (by użyć jednego z określeń), oczywista w wielu innych gatunkach muzyki, okazuje się wiedzą dla wtajemniczonych (skądinąd należą oczywiście do nich muzykanci wiejscy). Więcej, są tacy muzycy nowego pokolenia, uważani za ekspertów w dziedzinie rytmów mazurkowych, którzy bębnią zupełnie bez czucia.

Po drugie, polscy muzykanci tradycyjni słyną z tego, że nie są w stanie wydusić z siebie dobrego słowa o innych muzykantach. Czy to objaw typowych złych polskich cech, czy nie – temat odrębny, w każdym razie nie bez związku z dawną konkurencją na obszarze „usług artystycznych”. Oczywiście, jak w wielu innych aspektach można „wkraść się” w łaski muzykanta i poznać jego autentyczną opinię o innych grajkach. Ale nie jest to łatwe.

Wybaczcie zatem, że dzielę się z Wami tą małą radością.

PS. Mimo raczej trudnych warunków zabawa została zarejestrowana na potrzeby Archiwum Domu Tańca.

Reklamy
Posted in: Uncategorized